Czasu nie oszukasz, rzeki nie zatrzymasz

Refleksje o przemijaniu

Rzeki płyną, jak chcą” to najnowsza powieść obyczajowa Ałbeny Grabowskiej, w której przenosimy się na Kresy, w czasie I wojny światowej. To tam rodzina Terechowiczów zmierzy się z brutalną rzeczywistością i podejmie próby ratowania siebie i swojego majątku. W międzyczasie pozwolą sobie na chwilę refleksji i marzeń, ale na niektóre z nich może już być za późno.

Fabuła rozwija się niespiesznie, płynie jak delikatny, leniwy strumyk – identyczny jak Rzeczucha, nad którą zasiadają bohaterki w chwilach nostalgii. Historia ma właśnie tak wyglądać, powoli, w atmosferze tęsknoty i rozmyślań, co mogłoby się stać lub zmienić, gdyby pewne decyzje podjęte były inaczej. W początkowych rozmyślaniach dziewcząt znajdziemy wiele bólu i niezrozumienia, ale też żalu do losu, który zabrał im beztroskie życie. Brylujące na salonach, opływające w luksusu nagle muszą stawić czoła brutalnej sytuacji. Ojciec wyjechał na wojnę, matka nadal wydaje mnóstwo pieniędzy, w dodatku teraz się zadłuża, bo nie chce rezygnować z dotychczasowego stylu życia. Ukochany jednej z kobiet wyrusza na front, nie jest wiadomym, czy z niego powróci.

Z bajki na ziemię


Każda z bohaterek musi od nowa nauczyć się życia. Jedna decyduje się zadbać o folwark, mimo iż wcześniej nigdy nie skalała się pracą. Inna decyduje się na pomoc rannym i w poszukiwaniu swojej drogi życiowej zapędzi się aż do Warszawy, gdzie zostanie sanitariuszką. Najmłodsza z nich cały czas będzie przyklaskiwać matce w jej decyzji o niezmienianiu trybu życia, chociaż nawet ona zauważy, że wojska, które stacjonowały nieopodal majątku nie dość, że nie odchodzą, to z dnia na dzień stają się coraz liczniejsze.

Sytuacja kobiet zmieni się zaraz po wojnie, kiedy Róża powróci ze swoim świeżo upieczonym małżonkiem. Ten błyskawicznie odnajdzie się w roli zarządcy i nakaże szereg zmian, które nie podobają się nikomu. Czy tego rodzaju reżim pomoże w odratowaniu tego, co zostało roztrwonione? A nawet jeśli, to czy nie ucierpi na tym jego małżeństwo, które wydawało się być zawiązane wyłącznie z miłości, nie z potrzeby materialnej? Autorka pozostawiła sporą furtkę do kolejnych odsłon tej historii, chociaż trzeba przyznać, że większość wątków została zamknięta i nie jest pewnym, czy można jeszcze jakoś to zmienić. Na razie można zanurzyć się w opowieści o prawdziwych pasjach i uczuciach, zwłaszcza tych silnych, pierwszych, nieskalanych problemami. Tych, które dają nam złudzenie, że będą trwały po wieczność.